Jak na tureckim kazaniu

Istnieje w naszym języku fraza, której używają dzieci, w tym szczególnie nastolatkowie, którzy na uwagi swoich rodziców odpowiadają z nieskrywaną agresją: „Nie będziesz mi prawił kazań”. Oznacza to brak zgody z opinią lub uwagami rodzica i dość ostry komunikat: Nie będę ciebie słuchał! W tym kontekście – jako wciąż aktywny pastor i głosiciel Słowa Bożego – zastanawiam się nad tym, jak często w naszych kościołach czy zborach ludzie na usłyszane kazania lub homilie reagują podobnie. Owszem, wysłuchają, jeśli w ogóle pojawią się na nabożeństwie, ale co dzieje się w ich sercach i umysłach po kazaniu? Czy głoszone Słowo Boże ma jakiś pozytywny wpływ na życie słuchaczy, czy też wpada jednym uchem, a wypada drugim? Bo jeśli ktoś w ogóle nie bywa w kościele, to znaczy, że nie chce słuchać Słowa Bożego, czyli tego, co Bóg ma do powiedzenia na temat jego osobistego życia. Może właśnie dlatego ludzie unikają konfrontacji ze Słowem Bożym i boją się go jak diabeł święconej wody!

Kiedy Pan Jezus zakończył swoje słynne Kazanie na Górze, wtedy – jak czytamy w Ewangelii Mateusza 7,28-29 – „tłumy były zdumione Jego nauczaniem. W odróżnieniu od znawców Prawa uczył bowiem jak ktoś, na kim spoczywa władza”. Ludzie byli pozytywnie zaskoczeni, poruszeni, zadziwieni, innymi słowy byli pod silnym wrażeniem słów Jezusa. Słowo „zdumione” to tłumaczenie greckiego słowa ekplesso – wywołać szok, wytrącić z równowagi, uderzyć. Reakcją słuchaczy na kazanie Jezusa było nie tylko pozytywne zdumienie, ale i szok lub uderzenie w ich dotychczasowy sposób myślenia oraz ich powierzchowną religijność tylko, wszak Kazanie na Górze było bardzo konfrontacyjne.

Podobne zdumienie ogarnęło słuchaczy, gdy w synagodze w Nazarecie Pan Jezus przemawiał (Ew. Mateusza 13,54-58). Znając Go, bo wśród nich się wychowywał, teraz nie potrafili zrozumieć, że przemawia do nich jako Syn Boga, więc „stopniowo odsuwali się od Niego” (w. 57a). Zdumienie nie zbliżało, lecz oddalało słuchaczy od Jezusa dlatego, że ludzie koncentrowali się na mówcy, a nie na przesłaniu! Widząc jego człowieczeństwo, zakwestionowali Jego boski autorytet i w konsekwencji pozostawali nadal ludźmi bez wiary (w. 58). Czytelników Słowa Bożego zdumiewa z kolei fakt, jak mizerny był efekt kazań Jezusa, skoro z tłumów słuchających Go pozostało zaledwie 120 wiernych naśladowców Jezusa – jak czytamy w Dziejach Apostolskich (1,15). Czy Jezus był słabym kaznodzieją? Nie! Był największym z wielkich – bo głosił w imieniu swojego Ojca w niebie!

Słuchacze Kazania na Górze byli również pod wrażeniem mocy i autorytetu słów Jezusa, na którym spoczywała władza, w porównaniu Go ze znawcami Prawa! Czy to znaczy, że Jezus przemawiał głośniej i dynamiczniej od nich? Z pewnością nie! I tu mamy do czynienia z ostrzeżeniem, byśmy dzisiaj nie oceniali swoich duszpasterzy wyłącznie po ich sposób przemawiania, osobowości, dynamizmie, ale po treści tego, co głoszą! Mówimy czasem: dobre lub piękne kazanie! Ale o czym było i czy tylko zrobiło na tobie dobre wrażenie, czy też treść zaczęła pracować w tobie i dokonała zmiany (korekty) twojego myślenia, a potem postępowania?

Nie wystarczy być w kościele i słuchać, a nawet być pod wrażeniem, które nic nie zmienia! Bierne słuchanie Słowa i niewprowadzanie go w czyn nie wzbudzi w tobie ani wiary, ani nie doprowadzi duchowej dojrzałości! Ponadto koncentrowanie się w kościele na mówcach, a nie na tym co głoszą, staje się pustą fascynacją człowiekiem, a nie Bogiem, który przez niego przemawia!

Bądźmy zatem uważnymi słuchaczami Słowa Bożego, a potem wykonawcami tego, czego od nas to Słowo wymaga! Inaczej będziemy oszukiwać samych siebie i uważać, że z nami wszystko jest w porządku! Nie wystarczy więc powiedzieć: to było dobre kazanie, ale trzeba wyciągnąć z niego właściwe i bardzo praktyczne wnioski, a potem wprowadzić to wszystko w czyn. To sprawi duchową przemianę i nada głębszą wartość naszej relacji z Bogiem. O to przecież chodzi naszemu Stwórcy, gdy do nas przemawia. Jeśli nie zechcemy Go zrozumieć, wtedy będziemy wciąż siedzieć w kościele jak na tureckim kazaniu!